Nadzieja
Dziewczyna we śnie, spacerowała
po plaży i szukała muszelek. Miała wrażenie, że ktoś ją obserwuje lecz w koło
nikogo nie było. Na plaży wiał porywisty wiatr, który rozwiewał jej długie,
blond włosy i białą suknię z tiulu. Nad jej głową unosiły się ciężkie, czarne
chmury srogo spoglądające czarnymi oczyma.
-Kim ona jest?- zapytała chmura swoją koleżankę chmurkę.
-Nie wiem ale wydaje
mi się, że jest kimś bardzo smutnym.
–Czemu tak
twierdzisz? Jest przecież piękna. Na naszej plaży znajdzie wszystko czego może
zapragnąć. Cóż, nie ma tu tylko żadnych muszelek… Myślisz, że z tego powodu
jest smutna? Widzę, że ich szuka… Dam jej dużo muszelek!
Cała
plaża trzęsła się wraz z okrzykiem chmury. Na raz powiał wielki wicher, tak
mocny, że Evelyn przewróciła się na miękki piach. Następstwem wielkiego wiatru
była wielka fala, zalewająca cała plażę. Gigantyczne bałwany powstały na raz i
niczym gladiatorzy, rzuciły się do walki, ocierając się o siebie i tworząc przy
tym jedną, potężną fale. Kiedy plaża została zalana, w mgnieniu oka woda
zniknęła, a przy brzegu było wiele pięknych muszelek. Wielka fala nie zrobiła
Evelyn krzywdy, jedynie zmoczyła ją. Dziewczyna miała teraz dużo muszelek pod
swoimi stopami. Nie zrobiły one jednak na niej wrażenia ani nie zaspokoiły jej,
gdyż bardziej przejęła się mokrą suknią.
-Chyba nie o to chodziło- oznajmiła chmurka- nadal wydaje
się smutna.
–Więc czego chce ta
dziewczyna?
-Może powinnyśmy
zapytać ?
-Nie wiem czy to dobry
pomysł. Ludzie są dość dziwni. Czasem wydaje się, że są smutni i potrzebują
rozmowy, jednak kiedy chcesz pomóc przybierają sztuczny uśmiech, zamykają się,
a w ich wnętrzu pojawiają się ciemne, burzowe chmury. Spójrz na nią. Czy nie
jest tak w jej przypadku?
Dziewczyna
poprawiała swoją zmoczoną suknię nie patrząc, że to czego szukała leżało u jej
stóp. Zaczęła iść brzegiem patrząc przed siebie. Co jakiś czas odwracała się
czując, że ktoś ją obserwuje, a jaj długie włosy rozwiewał porywisty wiatr.
Plaża
zdawała się nie mieć końca. Piach przyczepiał się do stup blondynki, a zimna
woda obywała je. Powtarzające się ruchy wody i wciąż porywisty wiatr, sprawiały
wrażenie monotonii i marazmu. Do koła był tylko piach, morze i zaciągnięte
chmurami niebo. Wszechogarniająca pustka i zimne barwy krajobrazu były jedynymi
towarzyszami dziewczyny w jej wędrówce
donikąd. Chmury przyglądały się w milczeniu. Ich srogie spojrzenia nie
odstępowały dziewczyny na krok, a ich usta nie wypowiedziały ani słowa. Chmury
i zimna woda ciągnęły sią aż po horyzont, a fale nieustannie ciskały o brzeg.
Zmęczona
dziewczyna usiadła nad brzegiem, skuliła się i ukryła w ramionach bladą twarz.
Rozwiane włosy okryły ją, a na piasek spadło kilka kropel. Chmury burzowe w jej
wnętrzu wzięły górę i
spadł gorzki deszcz łez. Po chwili blondynka uniosła zapłakaną twarz. Jej oczom
ukazał się wysoki mężczyzna z rudą brodom i włosami, które sięgały do szyi, a
końcówki ich były nieco postrzępione. Cwaniacki uśmiech i błysk w oku
przypominał kogoś dziewczynie. Czarne, wysokie buty i wytarta, skórzana kurtka
nadawały coraz pewniejszych podejrzeń. Zadarty nos, i blizna pod prawym okiem
utwierdziły dziewczynę w jej podejrzeniach. Był to jej ojciec.
Devon stał naprzeciwko dziewczyny i wyciągał
do niej rękę. Kiedy ta chciała ją złapać, ojciec zniknął i pojawił się daleko w
morzu. Mężczyzna krzyczał coś, jednak Evelyn nie słyszała go. Postanowiła więc
wstać i pobiec do niego. Dziewczyna gwałtownie zerwała się i zaczęła brodzić w
morzu. Biegła wciąż dalej i dalej, a zimna woda zalewała ją już do szyi. Kiedy
blondynka płynęła już coraz dalej, ojciec oddalał się. Stał na wodzie wciąż
krzycząc. Evelyn nie czuła już dna pod
stopami. Dziewczyna zawzięcie płynęła, a duże fale uporczywie atakowały jej
drobne ciało.
-Patrz!- krzyknęła chmurka- Utopi się!
- Wydaje mi się, że
ona wie co robi. Wie, czego chce.
Chmurka
zasępiła się ale nic nie powiedziała. Patrzyła na to co się dzieje, w zupełnej
ciszy. Patrzyła jak fale uderzają w dziewczynę i podtapiają ją. Jak trudzi się
aby osiągnąć coś niemożliwego. Jej wiara w wytyczony cel była zadziwiająca dla
chmurki.
-Chmuro, czy wszyscy ludzie tak mają?
-Ale jak mają?
-Tak, że wierzą w coś czego nigdy nie uda im się zrobić, że
wierzą w pustą nadzieję.
–Nadzieja nigdy nie jest pusta. Nawet jeśli wydaje się, że
cel jest praktycznie niemożliwy to nadzieja sprawia, że wierzymy w jakąkolwiek
możliwość, która przybliży nas do wymarzonego celu. Nadzieja nigdy nie jest
pusta i nigdy nie umiera. Spójrz na tą dziewczynę. Spójrz w jakim trudzie i
znoju pokonuje mordercze fale aby usłyszeć słowa, które wykrzykuje ten
mężczyzna. To jest nadzieja, która daje wiarę. Ona ma nadzieję… Więc wierzy w
swój cel.
Fale
biły coraz mocniej, a dziewczyna traciła siłę by dalej płynąć. Po chwili
zniknęła we wszechogarniającym granacie, mieszającym się z bielą bałwanów. Wiatr uspokoił się, a mężczyzna uronił kilka
łez, po czym zniknął.
-Czy teraz nadzieja nie zgasła?
-Zgasła wraz z nią.
– Czyli nadzieja jednak umiera?
-Tylko wtedy, kiedy Ty umierasz. Gaśnie wraz z tobą.
Wiatr i
fale ucichły. Jednak po chwili nastąpiło silne trzęsienie ziemi. Woda wystąpiła
z brzegów zalewając plażę. Ziemia się trzęsła, a żywioł pochłaniał cały
krajobraz. Wiatr zerwał się w wielki huragan, niosący ze sobą krzyk „obudź się,
dziecko drogie! Pora wstawać!” lub „Co do licha zrobiłaś z tym chlebem! Nie
wiesz, że chleba się nie wyrzuca?!” albo „ Idziemy na festyn! No dalej!” Cały krajobraz zaczął się rozmazywać, kiedy
nagle…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz