środa, 6 sierpnia 2014

No to jedziemy dalej ;D

Nadzieja 

Dziewczyna we śnie, spacerowała po plaży i szukała muszelek. Miała wrażenie, że ktoś ją obserwuje lecz w koło nikogo nie było. Na plaży wiał porywisty wiatr, który rozwiewał jej długie, blond włosy i białą suknię z tiulu. Nad jej głową unosiły się ciężkie, czarne chmury srogo spoglądające czarnymi oczyma.
-Kim ona jest?- zapytała chmura swoją koleżankę  chmurkę.
  -Nie wiem ale wydaje mi się, że jest kimś bardzo smutnym.
  –Czemu tak twierdzisz? Jest przecież piękna. Na naszej plaży znajdzie wszystko czego może zapragnąć. Cóż, nie ma tu tylko żadnych muszelek… Myślisz, że z tego powodu jest smutna? Widzę, że ich szuka… Dam jej dużo muszelek!
                 Cała plaża trzęsła się wraz z okrzykiem chmury. Na raz powiał wielki wicher, tak mocny, że Evelyn przewróciła się na miękki piach. Następstwem wielkiego wiatru była wielka fala, zalewająca cała plażę. Gigantyczne bałwany powstały na raz i niczym gladiatorzy, rzuciły się do walki, ocierając się o siebie i tworząc przy tym jedną, potężną fale. Kiedy plaża została zalana, w mgnieniu oka woda zniknęła, a przy brzegu było wiele pięknych muszelek. Wielka fala nie zrobiła Evelyn krzywdy, jedynie zmoczyła ją. Dziewczyna miała teraz dużo muszelek pod swoimi stopami. Nie zrobiły one jednak na niej wrażenia ani nie zaspokoiły jej, gdyż bardziej przejęła się mokrą suknią.
-Chyba nie o to chodziło- oznajmiła chmurka- nadal wydaje się smutna.
  –Więc czego chce ta dziewczyna?
 -Może powinnyśmy zapytać ? 
 -Nie wiem czy to dobry pomysł. Ludzie są dość dziwni. Czasem wydaje się, że są smutni i potrzebują rozmowy, jednak kiedy chcesz pomóc przybierają sztuczny uśmiech, zamykają się, a w ich wnętrzu pojawiają się ciemne, burzowe chmury. Spójrz na nią. Czy nie jest tak w jej przypadku?
                Dziewczyna poprawiała swoją zmoczoną suknię nie patrząc, że to czego szukała leżało u jej stóp. Zaczęła iść brzegiem patrząc przed siebie. Co jakiś czas odwracała się czując, że ktoś ją obserwuje, a jaj długie włosy rozwiewał porywisty wiatr.
                Plaża zdawała się nie mieć końca. Piach przyczepiał się do stup blondynki, a zimna woda obywała je. Powtarzające się ruchy wody i wciąż porywisty wiatr, sprawiały wrażenie monotonii i marazmu. Do koła był tylko piach, morze i zaciągnięte chmurami niebo. Wszechogarniająca pustka i zimne barwy krajobrazu były jedynymi towarzyszami dziewczyny  w jej wędrówce donikąd. Chmury przyglądały się w milczeniu. Ich srogie spojrzenia nie odstępowały dziewczyny na krok, a ich usta nie wypowiedziały ani słowa. Chmury i zimna woda ciągnęły sią aż po horyzont, a fale nieustannie ciskały o brzeg.
                Zmęczona dziewczyna usiadła nad brzegiem, skuliła się i ukryła w ramionach bladą twarz. Rozwiane włosy okryły ją, a na piasek spadło kilka kropel. Chmury burzowe w jej wnętrzu wzięły górę                                                i spadł gorzki deszcz łez. Po chwili blondynka uniosła zapłakaną twarz. Jej oczom ukazał się wysoki mężczyzna z rudą brodom i włosami, które sięgały do szyi, a końcówki ich były nieco postrzępione. Cwaniacki uśmiech i błysk w oku przypominał kogoś dziewczynie. Czarne, wysokie buty i wytarta, skórzana kurtka nadawały coraz pewniejszych podejrzeń. Zadarty nos, i blizna pod prawym okiem utwierdziły dziewczynę w jej podejrzeniach. Był to jej ojciec.
 Devon stał naprzeciwko dziewczyny i wyciągał do niej rękę. Kiedy ta chciała ją złapać, ojciec zniknął i pojawił się daleko w morzu. Mężczyzna krzyczał coś, jednak Evelyn nie słyszała go. Postanowiła więc wstać i pobiec do niego. Dziewczyna gwałtownie zerwała się i zaczęła brodzić w morzu. Biegła wciąż dalej i dalej, a zimna woda zalewała ją już do szyi. Kiedy blondynka płynęła już coraz dalej, ojciec oddalał się. Stał na wodzie wciąż krzycząc. Evelyn  nie czuła już dna pod stopami. Dziewczyna zawzięcie płynęła, a duże fale uporczywie atakowały jej drobne ciało.
-Patrz!- krzyknęła chmurka- Utopi się! 
 - Wydaje mi się, że ona wie co robi. Wie, czego chce.
                Chmurka zasępiła się ale nic nie powiedziała. Patrzyła na to co się dzieje, w zupełnej ciszy. Patrzyła jak fale uderzają w dziewczynę i podtapiają ją. Jak trudzi się aby osiągnąć coś niemożliwego. Jej wiara w wytyczony cel była zadziwiająca dla chmurki.
-Chmuro, czy wszyscy ludzie tak mają?
 -Ale jak mają?
-Tak, że wierzą w coś czego nigdy nie uda im się zrobić, że wierzą w pustą nadzieję.                                                                                   

–Nadzieja nigdy nie jest pusta. Nawet jeśli wydaje się, że cel jest praktycznie niemożliwy to nadzieja sprawia, że wierzymy w jakąkolwiek możliwość, która przybliży nas do wymarzonego celu. Nadzieja nigdy nie jest pusta i nigdy nie umiera. Spójrz na tą dziewczynę. Spójrz w jakim trudzie i znoju pokonuje mordercze fale aby usłyszeć słowa, które wykrzykuje ten mężczyzna. To jest nadzieja, która daje wiarę. Ona ma nadzieję… Więc wierzy w swój cel.                                          
                Fale biły coraz mocniej, a dziewczyna traciła siłę by dalej płynąć. Po chwili zniknęła we wszechogarniającym granacie, mieszającym się z bielą bałwanów.  Wiatr uspokoił się, a mężczyzna uronił kilka łez, po czym zniknął.
-Czy teraz nadzieja nie zgasła?                                                                                                                                                               
-Zgasła wraz z nią.                                                                                                                                                                            
– Czyli nadzieja jednak umiera? 
-Tylko wtedy, kiedy Ty umierasz. Gaśnie wraz z tobą.                                                                                                                      
                Wiatr i fale ucichły. Jednak po chwili nastąpiło silne trzęsienie ziemi. Woda wystąpiła z brzegów zalewając plażę. Ziemia się trzęsła, a żywioł pochłaniał cały krajobraz. Wiatr zerwał się w wielki huragan, niosący ze sobą krzyk „obudź się, dziecko drogie! Pora wstawać!” lub „Co do licha zrobiłaś z tym chlebem! Nie wiesz, że chleba się nie wyrzuca?!” albo „ Idziemy na festyn! No dalej!”  Cały krajobraz zaczął się rozmazywać, kiedy nagle…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz